
Niezmiernie milo nam poinformować, że Pau Gasol został w tym roku laureatem nagrody, która przyznawana jest zawodnikowi, trenerowi bądź asystentowi za wyjątkową postawę obywatelską i działanie w służbie społeczeństwa. Doceniono w ten sposób działania Pau na arenie międzynarodowej, jak wiadomo Hiszpan od wielu lat jest ambasadorem UNICEFu, pomaga w ten sposób młodym ludziom w różnych zakątkach świata. arto nadmienić, że w zeszłym sezonie nagrodą tą został uhonorowany Metta World Peace aka Ron Artest i jest to pierwszy taki przypadek w prawie 40-letniej historii przyznawania tej nagrody.


Los Angeles Lakers pokonali Oklahoma City Thunder 99-96 i wciąż walczą o awans do finału konferencji. Zwycięstwo zapewniła im dobra egzekucja rzutów osobistych (41-42 FT) oraz zespołowa gra i udział wszystkich zawodników w punktowaniu. Wyróżnili się dziś dla Lakers: Kobe Bryant 36 pkt, 7 zb, 6 as, 2 prz, 18/18 FT; Andrew Bynum 15 pkt, 11 zb, 2 as, 3 bl; Pau Gasol 12 pkt, 11 zb, 6 as, 1 prz, 2 bl, Sessions i Blake po 12 pkt, MWP 10 pkt. Dla Thunder 31 punktów rzucił Kevin Durant, po 21 dołożyli Westbrook i Harden.


Ciężko cokolwiek napisać po takiej porażce... Lakers zagrali fantastycznie przez cały mecz, nie mówiąc już o drugiej połowie i ich świetnej postawie defensywnej, aż do ostatnich dwóch minut meczu. Wtedy to bowiem Thunder wykonali run 8 - 0 i z wyniku 75 - 68, zrobiło się 76 - 75 dla gospodarzy. Rzut Kevina Duranta na 18.6 sekund do końca dał zwycięstwo Thunder i prowadzenie w serii 2 - 0. Zawodnicy z Los Angeles mają powody by pluć sobie w brodę, po tym jak wygrana była na wyciągnięcie ręki. Kobe Bryant po kilku arcyważnych i trudnych rzutach w czwartej kwarcie, przestał istnieć w końcówce i nie był w stanie uratować zespołu od porażki. W całym meczu zdobył 20 punktów (FG 9 - 25) i rozdał cztery asysty. Andrew Bynum dodał tyle samo oczek oraz 9 zbiórek a Pau Gasol 14 punktów i 11 zebranych piłek.

Już dziś Game 2 w Oklahoma City. To będzie mecz prawdy, w którym Lakers pokażą, czy po wprowadzeniu odpowiednich usprawnień są w stanie na tyle skutecznie przeciwstawić się Thunder, by mieć szanse na awans do dalszej rundy. W przypadku porażki, Jeziorowcy oczywiście nie będą jeszcze na straconej pozycji, jednak jak pokazują statystyki, ewentualnie niepowodzenie w dzisiejszej potyczce może być brzemienne w skutkach.


Los Angeles Lakers wyglądali dziś na zmęczonych i ponieśli sromotną klęskę z Oklahoma City Thunder, przegrywając aż 90 - 119. Ciężko było ten mecz oglądać, wcale nie łatwiej opisywać. Oto zawodnicy, którzy wyróżnili się w tym spotkaniu. Dla Lakers: Andrew Bynum 20 pkt, 14 zb, 1 as, 1 bl; Kobe Bryant 20 pkt, 3 zb, 2 as; Metta World Peace 12 pkt, 2 zb, 2 as, 1 prz; Pau Gasol 10 pkt, 7 zb, 1 as. Dla Thunder: Russel Westbrook 27 pkt, 7 zb, 9 as, 2 prz; Kevin Durant 25 pkt, 8 zb, 4 as, 1 bl; James Harden 17 pkt, 2 zb, 1 as, 2 prz.


Zapewne wielu z Was pamięta to bardzo dobrze. 30 kwietnia 2010 roku, Oklahoma City. Pau Gasol dobija w ostatniej sekundzie niecelny rzut Kobe'ego Bryanta i Lakers z ogromnym trudem odnoszą czwarte w serii zwycięstwo nad Thunder, dające im awans do następnej rundy. Jednak cały koszykarski świat był wtedy pod wrażeniem tego, jaką walkę musieli stoczyć mistrzowie NBA z młodym zespołem, którego sama obecność w playoffs była małą niespodzianką. W wywiadzie po tamtym meczu Kobe Bryant stwierdził: - Grali znakomicie. Mają młody zespół i z pewnością w przyszłości sprawią nam jeszcze wiele problemów. I oto jesteśmy. Dwa lata później Thunder znów podejmą Jeziorowców w serii do siedmiu zwycięstw, ale tym razem to oni mają przewagę własnego parkietu i noszą miano faworytów do zwycięstwa.


Takich emocji nie przeżywaliśmy od niespełna dwóch lat, kiedy w Game 7 Lakers pokonywali u siebie Boston Celtics i zdobywali mistrzostwo NBA. Dziś, podobnie jak wtedy, Jeziorowcy także mieli swoje wzloty i upadki. Ale kiedy Nuggets zaliczyli serię 27-9 i na początku czwartej kwarty objęli czteropunktowe prowadzenie, Kalifornijczycy zdołali odeprzeć atak gości i odzyskać kontrolę nad meczem. Główny wkład w dającą awans wygraną mieli dziś nasi wysocy, którzy podnieśli się po fatalnym występie w Denver i zostali pierwszym duetem w historii playoffs z co najmniej 30 punktami, 30 zbiórkami i 10 blokami w jednym meczu. Będącego w średniej dyspozycji strzeleckiej Kobe'ego Bryanta znakomicie wyręczyli także Steve Blake oraz powracający po zawieszeniu Metta World Peace, którzy zdobyli kolejno po 19 i 15 punktów. Rywalizację z Thunder Lakers rozpoczną w nocy z poniedziałku na wtorek.


Earvin Magic Johnson sprzedał swoje udziały w Lakers dwa lata temu, lecz nadal oficjalnie pełni funkcję wice-prezydenta klubu i co jakiś czas publicznie wypowiada się w ważnych kwestiach dotyczących drużyny. Przed dzisiejszym, decydującym starciu serii z Nuggets, Johnson dolewa oliwy do ognia. Według legendy Jeziorowców, w przypadku porażki i odpadnięcia Lakers już w pierwszej rundzie playoffs, pierwszym ruchem Jima Bussa i jego zarządu będzie zwolnienie trenera Mike'a Browna.


Dziś o 4.30 rozpocznie się mecz, który albo przedłuży szanse Jeziorowców na mistrzostwo albo spowoduje rozpad tej drużyny na dobre. Na tę chwilę, dzisiejsze spotkanie jest najważniejszym meczem w tym sezonie. LAkers po raz ostatni decydujące starcie grali w czerwcu 2010 roku. W pierwszej piątce Jeziorowców grało wtedy aż 4 zawodników, którzy dziś również rozpoczną spotkanie w wyjściowym składzie. Wśród nich będzie Metta World Peace, który wraca po 7-meczowym zawieszeniu. Radości z tego powodu nie krył na ostatniej konferencji prasowej Kobe Bryant, który przyznał, że Metta jest jedynym Jeziorowcem, który wniesie do gry ten sam poziom zaangażowania co on. Te słowa oczywiście są ewidentnym pstryczkiem w nos dla pozostałych zawodników i miejmy nadzieję, że podziałają na nich jak płachta na byka. Nie wszyscy cieszą się z powodu powrotu Światowego Pokoju.


Nuggets trafili 10 z 20 rzutów za 3 oraz 51% z gry. Rozpoczęli mecz od 13-0 a Pau Gasol zakończył mecz z dorobkiem 3 punktów i 3 zbiórek. To najlepiej oddaje różnice jaka dzieliła tego wieczoru obydwa zespoły. Lakers poza Kobe'm Bryantem zmagającym się tego dnia z zatruciem żołądkowym zagrali bez serca i woli walki i zasłużenie przegrali. Co prawda podjęli rękawice i pod koniec 2 kwarty zniwelowali przewagę Bryłek do 4 punktów (43-47), jednak końcówkę drugiej kwarty gospodarze wygrali 7-4, drugą połowę zaczęli od kolejnego mocnego uderzenia w postaci serii 13-3 (48-67) i było już praktycznie po meczu. W pewnym momencie prowadzenie gospodarzy wynosiło aż 25 punktów (90-65).


Już dzisiejszej nocy czeka nas starcie pomiędzy Lakers a Nuggets w szóstym meczu serii do siedmiu zwycięstw. Po wygranej w Staples Center, drużyna George'a Karla z pewnością dostała wiatru w żagle i przed własną publicznością wykaże się niebywałą determinacją, by przedłużyć rywalizację do Game 7. Dlatego też Lakers muszą zagrać taką koszykówkę, jaką pokazali chociażby w drugiej połowie wygranego spotkania w Pepsi Center. Niestety, już przed rozpoczęciem kolejnej batalii o zakończenie serii, Jeziorowcy napotykają problemy. Jak podają media, Kobe Bryant opuścił poranny trening drużyny w Denver z powodu objawów grypy żołądkowej.


Nie powiódł się niesamowity szturm Kobe'ego Bryanta w ostatnich minutach czwartej kwarty i Denver Nuggets wywieźli ze Staples Center wygraną z Lakers w meczu numer 5, 102-99. Goście z Kolorado przez większość spotkania kontrolowali przebieg wydarzeń na boisku, a na nieco ponad 6 minut przed końcem gry prowadzili aż piętnastoma punktami. Wtedy sprawy w swoje ręce wział niesamowity Bryant, który zaliczył dziś 43 punkty, 6 zbiórek i 5 asyst. Jednak w ostatnich sekundach zabrakło mu jedynie szczęścia, by doprowadzić do remisu. Game 6 w czwartek o 4:30 czasu polskiego w Pepsi Center.


Nie Kobe Bryant, nie Andrew Bynum, nawet nie Pau Gasol za to Ramon Sessions i Steve Blake byli autorami najważniejszych rzutów w końcówce spotkania z Denver Nuggets, dzięki czemu Lakers są o krok od wyeliminowania Bryłek. Na niespełna minutę przed końcem na tablicy wyników widniał remis po 86. Wtedy to najpierw z prawego rogu, po rozrzuceniu, trójką popisał się Ramon Sessions, w następnej akcji Kobe znalazł w lewym rogu Steve'a Blake'a, który również się nie pomylił zza łuku i Jeziorowcy odskoczyli na bezpieczną 6-punktową przewagę, której nie oddali już do końca spotkania.


Denver Nuggets odnieśli swoje pierwsze zwycięstwo w tej serii pokonując wysoko Lakers. Dokonali tego dzięki szybkiemu przejściu do ataku i napędzaniu ofensywy przez ich najlepszego gracza Ty Lawsona (25pkt 91/19). Lakers dali się wciągnąć w taką grę. A w końcówce, gdy tempo zwolniło zabrakło im przewagi na tablicach. Tam królowali McGee (16pkt 15zb) i Farried (12 pkt 15zb).


Los Angeles Lakers pokonali dziś Denver Nuggets i tym samym poczynili spory krok do awansu do kolejnej rundy Playoffs. Rozegrali bardzo dobre sporkanie, w którym szczególnie wyróżnili się: Kobe Bryant (38 pkt, 4 zb, 2 as, 3 prz, 1 bl, 15/29 FG), Andrew Bynum (27 pkt, 9 zb, 2 as, 2 bl, 12/20 FG) i Pau Gasol (13 pkt, 10 zb, 5 as, 2 prz, 2 bl). Wśród "bryłek" wyróżnili się dziś: Ty Lawson (25 pkt, 7 as) i Kenneth Faried (14 pkt, 10 zb).





